Zacznijmy od tego, że poniższa lista jest całkowicie subiektywna, a jej pozycje są przedstawione w losowej kolejności. Pod uwagę nie brałem:
- tomów, które zostały już zapowiedziane, ale nie trafiły jeszcze do dystrybucji;
- nowszych pozycji (z lat 2022-2024), ponieważ mogą one zostać wkrótce wydane.
Do zestawienia zaliczają się komiksy, które ukazały się w naszym kraju w pociętej formie.
MIEJSCE 1: „Superman: Red and Blue”

„Superman: Red and Blue” to sześcio-zeszytowa miniseria z 2021 roku, która składa się z wielu odrębnych, niezależnych antologii, w których kilku scenarzystów (m.in. Mark Waid i G. Willow Wilson) oraz rysowników (m.in. Steve Lieber i Clayton Henry), opowiedziało przygody Supermana, definiujące tego bohatera. Każda z tych historii jest artystycznie bardzo ładna i utrzymana głównie w dwóch kolorach: czerwonym i niebieskim, czasami dokładając do nich odcienie czerni i bieli. Na tej samej zasadzie została narysowana seria antologii Marvela, pt. „Black, White & Blood” (po polsku „Czerń, biel i krew”), której tomy o krwawych perypetiach Wolverine’a, Carnage’a, Deadpoola, Elektry i Moon Knighta wydała w Polsce Mucha Comics.
„Superman: Red and Blue” to zbiór historii, ukazujących czytelnikowi ludzką stronę Supermana. W tych sześciu zeszytach doświadczamy kolejnego spotkania Człowieka ze Stali z Bizarro, czy powrotu do dzieciństwa Clarka Kenta, by zobaczyć, jak relacje z jego przybranymi rodzicami ukształtowały charakter Kal-Ela. Konkluzją tego wątku jest fantastyczna strona, widoczna poniżej, na której Superman, pośród kosmicznej próżni i gwiazd dostrzega piękno planety Ziemia. To dopiero początek zalet tego niedługiego, aczkolwiek uroczego i treściwego komiksu!

MIEJSCE 2: „Young Avengers” Allana Heinberga i Jima Cheunga

Składająca się z 13 zeszytów pierwsza seria opowiadająca o powstaniu tytułowej drużyny „Young Avengers” byłaby z pewnością interesującą pozycją w ofercie Wydawnictwa Egmont, między innymi dlatego, że wciąż cieszące się popularnością MCU (Marvel Cinematic Universe) zaczyna przygotowywać fanów na debiut tej ekipy (ostatnia scena „The Marvels”). Popularność filmowych Young Avengers mogłaby zaowocować dobrą sprzedażą tego komiksu na polskim rynku. Popyt
z pewnością wsparłby też fakt, iż run Allana Heinberga (z przyjemnymi dla oka rysunkami Jima Cheunga) jest po prostu bardzo dobry. Seria wprowadza nas w interesujący świat młodych herosów, starających zapracować sobie na uznanie ludzi i oryginalnych Avengers, którzy w tamtym czasie zakończyli swoją działalność poprzez wydarzenie „Avengers Disassembled”. „Young Avengers” Heinberga to również możliwość poznania komiksowych wersji zyskujących teraz na popularności bohaterów, takich jak Hawkeye (Kate Bishop), Stature (Cassie Lang) i Wiccan (William „Billy” Kaplan-Altman; w MCU Billy Maximoff). Występuje również świetny motyw Kanga Zdobywcy – jednego
z najpotężniejszych złoczyńców uniwersum. Serię poprzedza ważny w ówczesnym świecie Marvela event, pod tytułem „The Children’s Crusade”, w którym Young Avengers rozpoczynają poszukiwania Wandy Maximoff (Scarlet Witch).

Egmont zaczyna wydawać coraz więcej istotnych pozycji Marvela z lat 2000-2009 (m.in. „Tajna Inwazja”, „Thunderbolts” Gartha Ennisa, czy „Loki: Agent Asgardu”). Czy „Young Avengers” Allana Heinberga i Jima Cheunga będzie następne?
MIEJSCE 3: „Batman and Robin” Petera J. Tomasiego i Patricka Gleasona

„Batman and Robin” Tomasiego i Gleasona to seria, która nakreśla relacje Bruce’a Wayne’a z jego synem – Damianem – zarówno w życiu superbohaterskim jak i prywatnym. Większość runu Tomasiego ukazało się w linii wydawniczej „New 52” (W Polsce pod tytułem „Nowe DC Comics”), dlatego szkoda, że komiks ten nie pojawił się na polskim rynku, bo była na to duża szansa. Każdy, kto czytał Supermana Petera J. Tomasiego z „Odrodzenia”, wie, że kreowanie interesujących i dających do myślenia relacji międzyludzkich to specjalność tego scenarzysty. Tak jak Tomasi pisał Supermana
i Superboya, tak kilka lat wcześniej rozwinął postaci Batmana i nowego Robina. Kreska Patricka Gleasona, którą również możecie kojarzyć z „Supermana”, spełnia swoje zadanie na medal, świetnie obrazując w ekspresji twarzy i ruchach bohaterów to, co opisuje i przedstawia w dialogach scenarzysta.

W serii błyszczy też postać Alfreda, a kunszt w prowadzeniu bohaterów dopełnia bardzo dobra fabuła. Batman i Robin muszą zmierzyć się ze starymi i nowymi wrogami, a w międzyczasie zająć się problemami ojca i syna. W pewnym momencie następuje tragiczne wydarzenie, które napędza bohaterów i daje Tomasiemu jeszcze większe pole do popisu w rozwijaniu postaci Mrocznego Rycerza, co ten wykonuje znakomicie.
MIEJSCE 4: „Captain America: Sam Wilson” Nicka Spencera

„Captain America: Sam Wilson” to seria z lat 2015-2017, napisana przez jednego z moich ulubionych scenarzystów – Nicka Spencera. Rysowaniem tego runu zajęło się wielu artystów, ale większość zeszytów zilustrował Daniel Acuna. 24 numery przygód Sama Wilsona w roli nowego Kapitana Ameryki przeplatają się z najważniejszymi wydarzeniami w ówczesnym uniwersum Marvela oraz komiksem „Captain America: Steve Rogers”. W Polsce ukazały się jedynie trzy ostatnie zeszyty perypetii nowego Kapitana Ameryki, łączące się z fantastycznym eventem, pod tytułem „Tajne Imperium” Spencera, który jest kulminacją historii Sama Wilsona i piękną laurką, złożoną postaci Steve’a Rogersa.

W „Captain America: Sam Wilson” główny bohater znajduje się pod presją roli Kapitana Ameryki, zmaga się z dyskryminacją, toczy walki z wieloma superzłoczyńcami oraz zamienia się w Capwolfa. Gościnnie pojawiają się postacie, takie jak Rage, U.S. Agent i D-Man. Znaczącą rolę odgrywa również Misty Knight (partnerka Sama), a ciekawym dodatkiem jest udział social mediów w tej historii. To właśnie w tym runie debiutuje postać Joaquina Torresa – nowego Falcona, który będzie ważnym bohaterem nadchodzącej, czwartej części Kapitana Ameryki, o nazwie „Brave New World”. Seria ta obfituje w wartką akcję i liczne przygody, ale nie zabrakło w niej również głebokich przemyśleń
i wielu komentarzy politycznych.
MIEJSCE 5: „The Terrifics” Jeffa Lemire’a

„The Terrifics” to ostatni i najbardziej nietypowy komiks tego rankingu. Seria napisana przez cieszącego się uznaniem scenarzystę komiksów Jeffa Lemire’a i narysowana przez wielu artystów, to 30-zeszytowy zbiór przygód jednej z najbardziej groteskowych drużyn uniwersum DC. Skład ten jest świeżą odpowiedzią na ikoniczną Fantastyczną Czwórkę konkurencyjnego Marvela. Mister Terrific pod względem inteligencji uosabia Mistera Fantastica, Plastic Man swoim porywczym charakterem jest
w pewnym kontekście odbiciem Human Torcha, Metamorpho zmaga się z tymi samymi problemami, co Thing, a Phantom Girl można utożsamiać z Invisible Woman. W przeciwieństwie do Fantastycznej Czwórki, Terrifics nie są spokrewnieni, ale dzięki ich zżyciu (i przez to, że początkowo nie mogą oddalić się od siebie na więcej niż około kilometr) z pewnością zachowują się jak prawdziwa rodzina.
Lemire świetnie balansuje pomiędzy akcją, dziwacznością i komedią, a poważniejszymi wątkami
i motywami (na przykład o Phantom Girl i Metamorpho), rozwijając przy tym członków drużyny. To właśnie zróżnicowanie historii i składu bohaterów czyni tę serię tak interesującą i przyjemną
w odbiorze. Ze strony artystycznej również jest bardzo dobrze. Pomimo sporej liczby rysowników, kreska zawsze świetnie komponuje się z fabułą danego zeszytu. Jest to komiks dla osób, chcących przeczytać lekką, zabawną historię, która nie jest jednak całkowicie pozbawiona głębi i dobrej fabuły.
„The Terrifics” to seria dająca masę frajdy, a także dobra propozycja dla kogoś, kto chce się zapoznać
z postaciami, które już wkrótce zadebiutują w „Supermanie” Jamesa Gunna, wkraczając w nowe kinowe uniwersum DC. W nowym filmie o Człowieku ze Stali pojawią się Mister Terrific i Metamorpho, a coraz to nowsze plotki przynoszą wieści o osobnej produkcji Plastic Mana. Warto też wspomnieć, że ekipa Terrifics zalicza interesujący „team-up” z Tomem Strongiem – bohaterem stworzonym przez Alana Moore’a.

Mam nadzieję, że ta lista podpowiedziała Wam, po jakie komiksy o superbohaterach warto sięgnąć, jeśli chcecie spróbować swoich sił w czytaniu komiksów po angielsku lub sprawdzić jakie serie, które nie mają szans na wydanie w Polsce, są dostępne na amerykańskim rynku.

Jedna odpowiedź na “5 najlepszych komiksów o superbohaterach, które nie zostały wydane w Polsce”