Zgodnie z przyjętym zwyczajem, nieparzysty numer magazynu Metal Hurlant to opowieści napisane oraz narysowane przez twórców współczesnych. Ich komiksy lub artykuły są skupione wokół jednego tematu. W niniejszym tomie jest nim parada potworów, a autorzy postanowili stworzyć opowieści według własnego zamysłu.

Wśród trzydziestu jeden historii (dwadzieścia trzy opowieści obrazkowe i osiem samego tekstu) potwory pokazano między innymi, jako nienazwane i makabryczne istoty. Już sama okładka Jonathana La Mantia sugeruje potencjalnemu czytelnikowi zawartość. Wyobrażenie to wydaje się najbardziej rozpowszechnioną interpretacją, możemy jej uświadczyć w popkulturze, gdzie horrory są pełne przeróżnych straszydeł. Powodują one, iż boimy się, wzrasta nam poziom adrenaliny, ale zamiast przestać je oglądać, brniemy dalej, wiedzeni niewytłumaczalną ciekawością. Fani takowego podejścia nie powinni poczuć się zawiedzeni zawartymi w magazynie produkcjami, a mogą nawet odkryć w tym zbiorze intrygujące pomysły, które zostaną z nimi na dłużej.

Drugą, jeszcze bardziej zaskakującą wizją potworów zaproponowaną przez autorów komiksów w Metal Hurlant są ludzie. Być może będzie to niespodzianka dla wielu z Was, lecz to właśnie my jesteśmy dla siebie najgorszymi potworami. Paskudne kreatury to przeważnie zwierzęta, ich inteligencja jest ograniczona. Inaczej jest z człowiekiem. Zadaje on cierpienie na nieskończoną ilość sposobów, zaskakując swe ofiary i sprawiając, że boją się one w niewyobrażalny sposób.

Od strony graficznej mamy w siódmym numerze Metal Hurlant tygiel rozmaitości, zaczynając od realistycznej kreski Filya Bratukhina, dzięki której wszystko jest oczywiste, a kończąc na dziwacznym i nieoczywistym stylu Laurenta Siefera. Każdy z artystów pieczołowicie przyłożył się do swojego zadania, co niezwykle cieszy. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, iż każdy czytelnik powinien znaleźć tu coś dla siebie.

Jeśli mało Wam koszmarów, każdy z komiksów jest poprzedzony Koszmarną Biblioteką dr Maddoxa. To subiektywny wybór opisów wielkich dzieł grozy przeróżnych autorów wraz z kilkoma faktami z ich przebogatej biografii. Jest to uzupełnienie lektury, po które można sięgnąć po przerobieniu Metal Hurlant. Już same zawarte przy wpisach okładki sugerują, że czeka nas tylko więcej strachu. Osiem zawartych tu tekstów jest przerwą od komiksów. Zatrzymują one na dłużej, wymagają skupienia, a ich treść jest zgodna z motto siódmego numeru Metal Hurlant. Nie zdziwi mnie, jeśli je pominiecie, choć są równie przerażające, co towarzyszące im historie obrazkowe. Od strony redakcyjnej duże brawa dla redaktorów polskiego wydania, którzy postarali się o przygotowanie tłumaczenia i właściwych opisów. Ogrom przetłumaczonego tekstu, znalezienie polskich wydań, to praca, którą widać gołym okiem i docenia się ją mocno.

Siódmy numer Metal Hurlant to przyjemna rozrywka. Jej poziom jest w miarę wyrównany, a zawarte w magazynie rewelacje przyprawiają o mocniejsze bicie serca. Scenarzyści i ilustratorzy wykonali świetną robotę, gdyż co prawda boimy się czytając, ale zapewne szybko wrócimy, by poczuć to samo przerażenie raz jeszcze.

TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Jake Thomas, Neyef, Otto Maddox, Julien Lambert, Tom Dearie, Ryan Barry, Nikola Pisarev, Lilas Cognet, Yann Damezin, Corbeyran, Rurik Sallé, Miran Kim, Matthew Allison, Laurent Siefer, Yann Bécu, Elene Usdin, Elie Huault, Pim Bos, Filya Bratukhin, Chantal Montellier, Harry Bozino, Derf Backderf, Stéphane Levallois, Anaële Hermans, Jim Bishop
Ilustrator: Jorg De Vos, Neyef, Antoine Dodé, Julien Lambert, Tom Dearie, Ryan Barry, Nikola Pisarev, Lilas Cognet, Yann Damezin, Nicolas Bègue, Miran Kim, Matthew Allison, Laurent Siefer, Alex Ristorcelli, Elene Usdin, Elie Huault, Pim Bos, Filya Bratukhin, Chantal Montellier, Sagar, Derf Backderf, Stéphane Levallois, Nadar, Jim Bishop
Wydawnictwo: Labrum
Format: 203×268 mm
Liczba stron: 272
Oprawa: miękka
Druk: czarno-biały + kolor
ISBN-13: 9772720361402
Data wydania: 30 kwietnia 2024 roku.
Dziękuję Wydawnictwu Labrum za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię pomimo ciągłego zastraszania 😆)
