Seria Superman pokazuje nam sytuację, w której Clark Kent musi opuścić Ziemię, a jego syn Jonathan przyjmuje miano Człowieka ze stali. Niniejszy tom jest pierwszym, w którym Jon musi poradzić sobie całkowicie sam. Ma na głowie przytłaczającą liczbę wezwań o pomoc, a co rusz pojawiają się kolejne. Głównymi przeciwnikami w Przebudzeniu są Lex Luthor, odwieczny wróg ojca Jona oraz dyktator z wyspy Gamorra.

Tom Taylor (DCeased, Nightwing) to uznany scenarzysta piszący lekkie i rozrywkowe serie. Zaangażowanie tego twórcy do przygotowania przygód Jonathana wydaje się być dobrym posunięciem. Pierwszy tom tego tytułu został przeze mnie ciepło przyjęty. Nie inaczej jest tutaj. Taylor rozpisuje na kilka zeszytów przyjemną w odbiorze opowieść, w której dominują młodzi bohaterowie. Ich poczynania są pełne wigoru, często podejmują oni, mogłoby się wydawać nieprzemyślane decyzje, a emocje wielokrotnie biorą górę. Od razu rzuca się w oczy kontrast pomiędzy doświadczonym Clarkiem, a jego synem. Temu drugiemu było o wiele łatwiej, gdyż miał przy boku ojca rozumiejącego jego odmienność. Z istotnych wydarzeń warto wymienić spotkanie Jona z Lexem Luthorem. Jest to doskonały przykład zadufania Luthora, kompletnie ignorującego wszystkich poza samym sobą. Kolejny ciekawy motyw to starcia z dyktatorem Gamorry, osobą mającą wiele niecnych planów. Ten zupełnie nowy przeciwnik zapewne nie powiedział ostatniego słowa, a kolejne eskalacje jego działań ujrzymy w kolejnych tomach. Gościnny występ zalicza w Przebudzeniu Nightwing przybywający na prośbę Clarka. Dick i Jon tworzą ciekawy zespół, w którym można doszukiwać się podobieństw z poczynaniami ich starszych opiekunów, Bruce’a i Clarka.

Rysunki w drugim tomie Superman: Syn Kal-Ela to dzieło aż czterech rysowników używających różnych stylów. Przekłada się to na brak wspólnego wizerunku tych samych postaci, potrafiących wyglądać inaczej po kilkunastu stronach. Pierwsza i druga historia to popis Steve’a Pugha i Claytona Henry’ego. Ich kreska jest na pograniczu cartoonowej i realistycznej. Niestety mają oni skłonność do kreślenia wiecznie zdenerwowanych twarzy, a ich Jon wygląda, jakby był dwa razy starszy, niż jest w rzeczywistości. Tła są proste, na szczęście wypełnione, nie pozostawiając pustych przestrzeni z samymi gadającymi głowami. W kolejnych zeszytach styl Ciana Tormeya jest bardziej stonowany, kreska jest bardziej delikatna, a postaci posiadają odpowiednią mimikę w zależności od emocji. W zeszytach z Nightwingiem udziela się etatowy rysownik jego solowej serii – Bruno Redondo. Rysunki Redondo są również delikatne, aczkolwiek bawi się on konwencją superhero, układając sceny jak w dwu lub trójwymiarowych grach akcji z widoku trzeciej osoby. Przyglądając się tym obrazom, można znaleźć dużo ciekawych elementów na strojach postaci czy którymś z teł.

Drugi tom Superman: Syn Kal-Ela uważam za intrygującą lekturę, skierowaną zarówno do starszego, jak i młodszego czytelnika. Starsi fani odnajdą w nim wiele charakterystycznych dla Clarka Kenta miejsc i osób, a drudzy zupełnie inne spojrzenie na odmłodzonego posiadacza miana Superman. To spojrzenie jest inne, warto dać mu szansę czytając równolegle Action Comics. Rysunki to także skierowanie tytułu w stronę nastoletnich osób. W większości delikatna kreska, intensywne i neonowego kolory przywodzą na myśl lektury i animacje dla najmłodszych.

TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Tom Taylor
Ilustrator: Steve Pugh, Clayton Henry, Bruno Redondo, Steve Pugh, Cian Tormey
Tłumacz: Jakub Syty
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Egmont
EAN: 9788328165298
Liczba stron: 168
Wymiary: 16.7×25.5cm
Data premiery: 31 stycznia 2024 roku.

Czy to samolot? Nie, to nowy Superman, a ja dziękuję Wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię!
