Drugi tom Spider-Mana w ramach Marvel Origins, zapewne ucieszy ogromne grono fanów tego superbohatera w Polsce. Jego przygód nie będzie dane nam czytać, tak często, jak można byłoby tego oczekiwać po kolekcji zawierającej tytuły Marvela. Pozostaje cierpliwie czekać na kolejne pozycje, ciesząc się tymi już posiadanymi.

W niniejszym tomie czytelnik poznaje nowych wrogów Pajączka: Lizarda, Elektro oraz Egzekutorów. Każda z przygód opowiadająca o ich niecnych planach jest powiązana z chęcią zarobku Petera Parkera w ramach współpracy z gazetą Daily Bugle. Łączy on przyjemne z pożytecznym, łapiąc przestępców, a następnie dostarczając zdjęcia J. J. Jamesonowi, za co dostaje odpowiednie wynagrodzenie. Z przeciwników, którzy wracają na łamy tytułu dostajemy Vulture’a, który sprawia nie lada kłopot Spider-Manowi, udowadniając, że ten nie jest niezniszczalny. Jest to bardzo trudna walka, a zwycięstwo zostaje przypłacone zdrowiem superbohatera. Pojawia się także mało znacząca dwójka przestępców, którzy wpłynęli na komputer zwany „Żyjący mózg”. Podając nieodpowiednie komendy, wprawiają go w szał, a Parker musi ratować ludzi z opresji. Oprócz wydarzeń mocno powiązanych z utrzymywaniem porządku w Nowym Jorku nasz bohater wiedzie całkiem udane życie osobiste. Jego pewność siebie wzrosła, co umożliwia mu zbliżenie się do Betty Grant oraz częściowo zmienia opinię Flasha Thompsona na jego temat. Przeżywa on także chwile grozy, gdy okazuje się, że jego ciocia, May, musi zostać zoperowana.

Kolejna porcja opowieści o Spider-Manie przebiega według tego samego schematu, założonego przez Stana Lee. Na dwudziestu paru stronach każdego zeszytu bohater spotyka swojego wroga, stacza kilka potyczek, by finalnie pokonać go dzięki swojemu sprytowi. Jest to formuła dość powszechna w latach 60-tych i 70-tych, upłynie jeszcze trochę czasu, zanim czytelnicy będą mogli śledzić fabuły rozpisane na więcej niż jeden numer komiksu. Początkowe przygody mają na szczęście wiele nowego do zaoferowania. Pojawiają się liczni wrogowie, którzy zaskakują czytelnika swoimi planami, plus oczywiście gadatliwością, która dokładnie wyjaśnia krok po kroku każdy ich złowieszczy pomysł. Jestem zdziwiony liczbą informacji przypadającej na numer, gdyż w całej objętości pojedynczego zeszytu dostajemy multum dialogów. Gdyby ta sama historia została wydana w dzisiejszych czasach, rozpisano by ją na kilka numerów, przy skromniejszej liczbie dialogów. Cieszy mnie bardzo mocno eksploatowane życie osobiste Petera Parkera, które w porównaniu z tym Fantastycznej Czwórki, Thora czy Irona Mana, wypada o wiele bardziej naturalnie. Bez zbędnych skrótów myślowych, rozpisane na znacznie mniejszą liczbę numerów, a przede wszystkim wiarygodnie.

Steve’a Ditko można śmiało porównywać z Jackiem Kirbym, obaj panowie świetnie rysowali pierwsze przygody superbohaterów Marvela. Stworzyli niesamowite wizje świata oraz projekty postaci, które robią wrażenie do dzisiaj. Każdy z nich posiada na tyle unikalny styl, iż bez problemu da się rozpoznać ich prace. Jeśli chodzi o Ditko, spójrzcie na ekspresję twarzy bohaterów. Nie są one zasępione, nie mają nieustannie poważnej miny. Postacie śmieją się, złoszczą, są przerażone, krzyczą, posiadają naturalną mimikę. Druga cecha charakterystyczna dla tego rysownika, to budynki obecne na dalszych planach, przestawione w ciekawych rzutach oraz za pomocą brył imitujących perspektywę przestrzeni. Postacie poruszające się na takich tłach osiągają przez to niezwykły dynamizm. Ma się wrażenie, iż Spider-Man bujając się pomiędzy wieżowcami, za chwilę wyskoczy niespodzianie z kartki papieru. Bardzo dobre prace, które śledzi się z największą przyjemnością.
Zgodnie z konwencją przyjętą w kolekcji Marvel Origins, jej pomysłodawca – Panini, oferuje odbiorcom pięć jednostronicowych dodatków. Są to cztery artykuły oraz niewykorzystana okładka do szóstego zeszytu serii Amazing Spider-Man. Czuję się częściowo zaspokojony, artykuły stopniowo dawkują historię, po trochu odkrywając kolejne ciekawostki związane z powstaniem oraz pracą Wydawnictwa. Szkoda, że nie zawarto tutaj więcej plansz w czerni i bieli pochodzących z lat 60-tych, gdyż nawet tak skromna ich liczba robi niesamowite wrażenie.

Na tym etapie przygód Spider-Mana cały czas jestem zaciekawiony, co spotka mnie dalej. Po wielokrotnie przerobionych genezach, wersjach tych samych postaci, restartach, z ciekawością czyta się pierwsze opowiadania w historii. To niezwykłe jak Stan Lee i Steve Ditko mogli stworzyć tak szalenie bogaty świat, pełen pełnokrwistych postaci, posiadających własne motywacje i potrzeby. Im więcej czytam pozycji z kolekcji Marvel Origins, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, iż to nie są dziecinne bajki. To prawdziwie żyjący świat przeniesiony z głowy wielkiego wizjonera, jakim był Lee, na kartki papieru przy pomocy genialnych rysowników.
TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Stan Lee
Illustrator: Steve Ditko
Tłumacz: Dominik Szcześniak
Korekta: Paweł Timofiejuk
Typ oprawy: twarda
Data premiery: 6 czerwca 2023
Wydawca: Hachette
ISBN: 978-83-282-4623-8
Liczba stron: 128.
Ciągle aktualizowana lista tomów kolekcji wydanych w Polsce znajduje się TUTAJ

Jedna odpowiedź na “Spider-Man 2 (Marvel Origins – tom 11)”