Phillip Kennedy Johnson zaczął pisanie przygód Supermana od samodzielnego tomu Ten, który spadł. Jest to jedna z tych historii na raz, nie zostaje w głowie na dłużej, jednak nie sposób odmówić jej sprawnego sposobu przedstawienia wydarzeń oraz dobrych rysunków.

Przyszedł i czas na regularną serię Superman Action Comics, która ma skupić się na przygodach Clarka Kenta. Superman będzie opowiadał o przygodach Jonathana, a Nadejście Świata Wojny tłumaczy ten rozłam. Już wcześniej w Stanie przyszłości czytelnicy dostali przedsmak losów obu Kentów, którym na pewno nie zabraknie zajęć przy obronie uciśnionych. Za kwestie podziału odpowiedzialny jest złoczyńca Mongul, który przedsięwziął kolejny makiawelistyczny plan, mający celu pozbawienia życia swojego głównego wroga. Nie bacząc na oczywistość, jaką jest fakt, iż jest to pułapka, Człowiek z żelaza robi wszystko, aby przeciwnik nie zatriumfował.

Nadejście Świata Wojny sprawia wrażenie dobrze przygotowanego prologu wielkiej przygody rodziny Kentów. Phillip Kennedy Johnson skupia się przede wszystkim na jej losach, nie angażując zbyt mocno pozostałych superbohaterów ze świata DC. Wypada to znakomicie, czytający będą bez problemu wiedzieli, czyja jest to seria, nie dane będzie im oglądać chaosu w postaci nadmiernej liczby osób w kadrach. W przeciwieństwie do Briana Micheala Bendisa aktualny scenarzysta skupił się na opowiedzeniu zupełnie nowej historii, a nie rozwijaniu dawnych wątków, czy też potwierdzeniu kim właściwie jest idea o nazwie Superman. Wydarzenia są wciągające, czytelnik jest zaskakiwany podczas drogi do finału, choć z góry wiadomo, do czego prowadzą działania autora. Na szczęście ten tom można traktować jako wprowadzenie, gdyż już kolejny zapowiada się jako pokazanie czegoś nowego i pełnego nieoczekiwanego.

Rysunki i tuszowanie Daniela Sampere oraz Christian Duce są ciekawe, wiernie oddają fizjonomię ludzką, a potwory są ciekawie zaprojektowane. Nie ma tu przesady, jeśli chodzi o budowę ciała ludzkiego, to nie lata 90-te, gdzie królowały mięśnie rozdmuchane do maksimum. Kreski stawiane są pewnie, miejsca, w których rozgrywają się wydarzenia, są pełne detali, więc czytelnicy nie będą nudzić się, spoglądając na kadry. Przede wszystkim docenić tu należy spójność wyglądu bohaterów, którzy nie zmieniają się co kilka stron przez niestaranność artystów. Na wszystko nałożone są kolory Adriano Lucasa, które tworzą momentami wprost baśniowy klimat.
Największą wadą tej opowieści jest na pewno konflikt, który wybuchł na Ziemi. Prawie nikt nie myśli przy jego okazji racjonalnie, każdego zaślepiają emocje, a zagrożenie czyha pod samym nosem. Dziwny zabieg, który mógłby być zastąpiony czymś bardziej przemyślanym, jak pozostałe elementy fabularne.

Nowy start od Phillip Kennedy Johnson oceniam bardzo dobrze. Wie czym jest konwencja superhero, nie bawi się we wymyślanie gatunku na nowo, korzysta z jego zalet i wad. Skupia się na przedstawieniu zupełnie nowej historii, która zapowiada się dobrze. Pozostaje mieć nadzieję, aby scenarzysta ten nie pozwolił sobie na zaniedbania, czy też liczne uproszczenia, a dostaniemy całkiem ciekawy run. Do tego dochodzą dobre klimatyczne rysunki. Oby rotacja ilustratorów nie zepsuła nowego wrażenia.
TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Phillip Kennedy Johnson
Ilustrator: Daniel Sampere, Christian Duce
Tłumacz: Jakub Syty
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Egmont
EAN: 9788328157316
Liczba stron: 156
Wymiary: 16.7×25.5cm
Data premiery: 14 czerwca 2023 roku.
Dziękuję Wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię.

Jedna odpowiedź na “Superman Action Comics. Tom 1. Nadejście Świata Wojny”