Pan Wiedźma. Zeszyt zerowy oraz 1

Pan Wiedźma. Zeszyt zerowy oraz 1

Dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, bracia Minkiewicz stworzyli komiks o tytule Wilq. Zdobył on wielki rozgłos, oddane grono fanów, a wiele z powiedzonek weszło do języka powszechnego. Szczególnie tych zawierających łacinę podwórkową. Starszy z rodzeństwa, Bartosz, tworzy również sam, czego owocem jest m.in. internetowy serial dostępny na YouTube – Pan Wiedźma. 

Pan Wiedźma jest parodią Cyklu Wiedźmińskiego, której nikt nie potrzebował, ale każdy przywita ją we własnym domu chlebem i solą. Już od samego początku widzów wita kartonowa animacja, którą albo się akceptuje, albo włącza inny film z przebogatego serwisu Googla. Większość animacji jest czarno-biała, krew czerwona pojawia się na chwilę tu i tam. Kreska używana przez Bartosza Minkiewicza jest doskonale znana fanom Wilqa, a nowicjusze dostrzegą w niej prostotę i zwartość. Przyznam szczerze, iż obecnych jest tu o wiele więcej ozdobników, wypełniaczy teł, samych kadrów za pomocą natury ożywionej, lub też martwej. Wspomniany bohater z Opola w tym porównaniu wypada bardziej sauté. 

Fabularnie mamy tu stylizację na kolejny dzień z pracy, który jest opowiadany przez Pana Wiedźmę jego żonie. Każdy odcinek to jedna sprawa, która w myśl absurdalnego humoru, zaskakuje zarówno konstrukcją fabularną, jak i wykonaniem. Puenta zawsze należy do żony, która albo wyciąga własne wnioski z tego, co usłyszała, lub też ma własne zlecenie dla męża. Kolejną różnicą w stosunku do zasłużonego bohatera z poprzedniej produkcji autora jest brak przekleństw, które padały tam niczym seria z karabinu maszynowego. Tutaj króluje wysublimowany język, stylizowany na staropolski, zadający inteligentne ciosy, niczym sam bohaterem swym mieczem. Minkiewicz nie stracił kompletnie swojego pazura, po prostu przeniósł swoje poczucie humoru na inne realia, stosując inne środki wyrazu dla swego poczucia humoru. 

Sam komiks to dokładnie to samo, co można spotkać w serialu, przeniesione na papier z dodatkową zawartością, która jest możliwa do realizacji tylko w ramach papierowego medium. Ponownie pierwsze na tapet idą rysunki, które przygotowane zostały ze znacznie większą pieczołowitością. Już same okładki obu recenzowanych pozycji zawierają znacznie więcej szczegółów, a nawet ukryte żarty (m.in. nawiązania do Wilqa). Potem nie jest wcale gorzej, od razu można dostrzec różnicę w stosunku do animacji z korzyścią dla komiksu. Dokładne wpatrywanie się w poszczególne aspekty kadrów, często wynagradza ukrytą zawartością, co niezmiernie mnie ucieszyło, gdyż lubię powtarzać kilkukrotnie lekturę komiksu w nadziei na odnalezienie czegoś nowego. Całość jest czarno-biała, z wyjątkiem okładek, które ozdobione są kolorami. 

Fabularnie dostałem zupełnie nowe przygody, co znakomicie poszerza świat internetowej produkcji. W tym aspekcie nie można dostrzec większych zmian. Nadal jest to absurdalna parodia, wypowiedziana stylizowaną polszczyzną z wydarzeniami nie z tej Ziemi, poprzecinane nawiązaniami do szeroko pojętej popkultury. Żona też jest, córka także. Dobrze znane realia, które zdążyły zaskarbić sobie moją sympatię i oddanie przejawiane subskrypcją oraz łapkami w górę. Autor cały czas jest formie, nie ma tutaj mowy o spadku formy, czy też utraty świeżości ze względu na przesiadkę na inne medium. 

W obu zeszytach zawarte są dodatki, takie pół żartem pół serio, które urozmaicają obcowanie z Panem Wiedźmą. Od razu przyznam się, iż większa ich ilość w numerze zerowym przecinająca poszczególne perypetie, była bardziej pożądana. W „jedynce” jest ich mniej i są obecne tylko na końcu. Pierwotnie zamiary powinny być utrzymane w ramach możliwości, dodaje to kilka uśmiechów więcej, przy odbiorze. 

Czy warto porównywać Pana Wiedźmę i Wilqa? Niekoniecznie. To zupełnie dwie różne produkcje, które łączy osoba twórcy i absurdalne poczucie humoru. Można spokojnie zostać fanem tylko jednej z wymienionych produkcji, choć inteligentna zabawa zawsze w cenie. Teksty pisane przez Minkiewicza są ostre jak dobrze naostrzony miecz, szkoda byłoby tracić przyjemność przez stronniczość. Stałem się fanem obu bohaterów, obu szanuje tak samo, jednocześnie nie mogąc doczekać się kolejnych części. 

Bonus

Bartosz Minkiewicz postanowił przygotować dedykowane prezenty dla recenzentów, które wyglądają następująco:

TECHNIKALIA (zeszyt zerowy): 

Scenarzysta: Bartosz Minkiewicz

Ilustrator: Bartosz Minkiewicz

Wydawnictwo: BM Vision

Format: 167×270 mm

Liczba stron: 28

Oprawa: miękka z tłoczeniem złotą folią

Papier: offset

Druk: czarno-biały 

ISBN-13: 9788395075384

Data wydania: 21 czerwca 2023 roku. 

TECHNIKALIA (Zeszyt 1):

Oprawa: miękka z zielonymi elementami.

ISBN-13: 9788396712011

Data wydania: 21 września 2022 roku. 

Dziękuję autorowi za udostępnienie komiksów do recenzji. Ich otrzymanie nie miało wpływu na moją opinię. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Jedna odpowiedź na “Pan Wiedźma. Zeszyt zerowy oraz 1”

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Comixxy

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej