Batman. Złamane miasto (Bohaterowie i Złoczyńcy DC – tom 27)

Zastanawiam się jak określić ten tom, gdyż oprócz tytułowej historii, Nick Jones dorzucił tu jeszcze bonusowe historie, czyniąc z tego niejako portfolio Eduardo Risso. Tak, niech zatem będzie to Batman skąpany w klimacie noir według Risso. I to właśnie z jego punktu widzenia spojrzę na omawianą pozycję z kolekcji Bohaterowie i Złoczyńcy DC. 

Jednak przewrotnie zacznę od drugiej połówki dynamicznego duetu twórców, Briana Azzarello. Gdyż oprócz wodzenia oczami po rysunkach, mamy tutaj też nie lada zagadkę kryminalną z paroma naprawdę dobrymi momentami, jak i standardowym laniem mordy. Tak, Batman Azzarello nie patyczkuje się z przestępcami, bije ich, ile wlezie, nie pozwalając, aby pozostał bez poszukiwanej odpowiedzi. Szczególnie dużo razów dostaje tutaj Killer Croc, zupełnie jakby scenarzysta wziął go za typową krzywą mordę, która trzeba obić, gdy dzieje się coś złego. Powiem wam szczerze, gdyby nie rysunki, byłby to dobry kryminał/historia z Batmanem/komiks akcji. Dostałem tu wspomnianego przed chwilą parszywego drania, szefów organizacji przestępczych, zabójców, mięso armatnie do obicia, tajemnicze zabójstwa no i wisienka na torcie, czyli femme fatale w swojej najczystszej postaci. Każdy, kto widział trochę kina, czytał opowieści sensacyjnych, będzie wiedział, jak połączyć te składniki, ale jest też tak, jak to wielokrotnie powtarzam, często nie chodzi o cel, a o drogę potrzebną do jego przebycia. I Brian Azzarello robi to naprawdę sprawnie, wie, o czym pisze, czuję się w tym klimacie dobrze, ma w końcu 100 zeszytowe doświadczenie w ramach serii 100 Naboi. Tworzonej również z tym samym rysownikiem. I to samo mogę powiedzieć o kolejnych dwóch opowieściach, czarno-białe Blizny, jak i o Batman z Wednesday Comics. Nic nie ujmują głównej odsłonie twórców. 

Niespodzianką jest scenariusz Grega Rucki, do rysunków Risso, który również wie, jak poruszać się po przestępczym świecie, jak wzbudzić ciekawość opowieścią, rozlokować akcepty angażujące czytelnika. 

No dobra, czas na rysunki, bo miałem się skupić na nich, a nie na historii. Sam Nick Jones pięknie opisuje to, co wyprawia tutaj Eduardo Risso. Inspiruje się on argentyńskimi mistrzami monochromii oraz silnie operuje światłocieniem, co już z samej definicji tworzy unikatowy klimat, który łatwo przekuć na opowieści noir. Nie dziwię się, że Panowie rozkochani w muzie komiksowej, tak świetnie odnaleźli wspólny język w kryminałach spod ciemnej kreski, dużej ilości tuszu i typów o wątpliwej reputacji. Może na pierwszy rzut oka nie są to piękne, kolorowe rysunki, które lubią być znakiem rozpoznawczym DC, lecz znajduje tu poparcie wizji świata, w szczególności Gotham, które jest zepsute do szpiku kości, odrażające jak się na nie spojrzy z bliska. I takie właśnie jest to miasto spod ręki rysownika, który wie, jak wykorzystać turpizm, pała się jego brzydota, umiejętnie wypełnia nim kadry kiedy trzeba, a po przeciwnej stronie potrafi postawić kobiece piękno. Choć na pierwszy rzut oka, taka osoba jest pociągająca, wiem, że wiąże się to z konsekwencją, żywym niebezpieczeństwem, które tak straszne i nieubłaganie pociąga. Nie ma tu także problemów z odczytaniem emocji postaci, których mimika, wyraz oczu, ruchy ciała, dają na tyle bogaty przekaz, iż nie miałem możliwości pomylenia intencji twórców oraz umiejscowienia uczuć bohaterów. To miasto żyje, odpycha, mieszkańcy są pełni sprzecznych emocji. 

Dodatkiem jest tutaj artykuł Nicka Jonesa, który w swój ujmujący sposób opisuje współpracę twórców będących głównymi bohaterami niniejszego wydania. Przy czym nie ogranicza się do samego DC, co samo w sobie jest kolejnym plusem. 

Plusy:

🦇klimat noir 

🦇kryminalne zagadki Gotham 

🦇dodatkowe historie

🦇dodatki. 

Minusy:

🙃turpizm nie każdemu przypadnie do gustu. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Brian Azzarello, Greg Rucka 

Ilustrator: Eduardo Risso 

Tłumacz: Robert Lipski

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 17.08.2022

Wydawca: Hachette

ISBN: 978-83-282-3503-8

Liczba stron: 192.

Porównanie z wydaniem Egmont

Wydanie Egmont zawiera: „Gotham Knights” nr 8 (październik 2000), Batman vol.1 nr 620-626 (grudzień 2003- maj 2004), nr 1-3 (Flashpoint: Batman – Knight of Vengeance” sierpień-październik 2011) oraz „Wednesday Comics” nr 1-12 (lipiec-wrzesień 2009).

Wydanie Hachette zawiera: COLLECTS BATMAN #620–625; ‘SCARS’ FROM BATMAN: GOTHAM KNIGHTS #8; ‘BATMAN’ FROM WEDNESDAY COMICS #1–12; ‘ROOKIE’ FROM DETECTIVE COMICS #1027.

Porównanie rozmiarów:

  • po lewej wydanie Egmont: 180×275 mm
  • po prawej i lewej wydanie Hachette: 175 x 262 mm.

Porównanie rozmiarów:

  • po lewej wydanie Egmont: 180×275 mm
  • po prawej i lewej wydanie Hachette: 175 x 262 mm.

Porównanie grubości:

  • u góry Hachette: 192 strony
  • na dale Egmont: 240

Porównanie zawartości:

  • po lewej Egmont
  • po prawej Hachette.

Porównanie kolorów i tłumaczeń:

  • po lewej Egmont
  • po prawej Hachette.

Porównanie kolorów i tłumaczeń:

  • po lewej Egmont
  • po prawej Hachette.

Dodatkowy artykuł we wydaniu Hachette

Dodatkowy szkicownik we wydaniu Egmont.

Posłowie we wydaniu Egmont.

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: