Batman Death Metal. Tom 3

Przedostatni tom „Death metal” to swoista cisza przed wielkim finałem, który zapewne poznam już wkrótce. W poziomie serii nic się nie zmienia, jest to cały czas amplituda wrażeń, od zeszytów, które mało, co już pamiętam, pisząc ten tekst, do tych, które zapamiętam na długo. 

Najlepsze, co dostałem w niniejszym tomie, to przygody Lobo. Już w poprzednim tomie zwiastun jego obecności powodował banana na moich ustach. Kurdebele no bo jak tu nie cieszyć się na tak bezkompromisową rozwałkę, do jakiej przyzwyczaił mnie ten Czarnianin. Schemat jest to dość oczywisty i prosty, zostaje zatrudniony przez Lexa Luthora do odnalezienia tytułowego Death metalu. Tak, zabawy z metalami nigdy dość więc ruszamy w szalone łowy i okoliczne wydarzenia. Podczas nich poznajemy coś, czego nie spodziewałem się zobaczyć, Batmana Kurdebele, czyli krzyżówkę Lobo i Bruce’a Wayne. Co jest lepsze niż jeden Lobo? Tak! Dwa, a wyniku tego starcia nie byłem pewny. Nic w tej serii nie rozbawiło mnie jak obecność tego antybohatera, dla niego choćby warto przebrnąć przez ten tom. Czysta, hedonistyczna destrukcja nic więcej w przypadku tej osoby nie trzeba. 

Idąc dalej poziomem zadowolenia w dół, ustawię na miejscu drugim historię „Doom metal” z Justice League. Trochę przewrotna to historia, gdyż Ligii tu mało, wydarzenia skupiają się wokół Nightwinga, który ledwo doszedł do siebie po postrzale przez KGBestię. Pięć zeszytów jest typową historią drogi dlatego bohatera, zbiera on drużynę na czele z wątpliwej reputacji Luthorem, czym kładzie podwaliny pod finałową rozgrywkę. Dużo tu wspomnień o Teen Titans, samym Dicku, roli, jaką odgrywa dla wszystkich osób zebranych wokół niego. Dużo jest tu też kolejnych wariantów postaci, które dobrze znam, na tej nowej wykrzywionej Ziemi. Dla mnie to cały czas dobra zabawa, ja mocno twórcy przyłożyli się do ich kreacji, Joshua Williams dobrze przyjął ten projekt, nie biorąc go tak całkiem na serio, tylko wplątując go w swoje realia i sznyt pisarski. Gorzej zrobiło to niestety głównej serii. Elementem, który bym jeszcze tu wyróżnił, to pojedynek Marsjańskiego Łowcy Ludzi wraz z jego Batmanowym odpowiednikiem. Pięknie pokazuje to, że stanie się kimś poprzez eksperymenty nic nie daje, liczy się doświadczenie, poparte wsparciem od innych osób. 

Główna seria “Death Metal” wjechała niczym czarny rycerz na zgnuśniałym koniu, posunęła wydarzenia ku finałowi, mocno przechylając szalę zwycięstwa w stronę Ligii Sprawiedliwości. Niestety robi to tak w oczywisty sposób, praktycznie mocą Troskliwych Misiów w skórzanych kurtach i ćwiekach. Cieszy to, że Batmana, który się śmieje, czy jak go tam nazwano po kolejnym powerupie, jest w odwrocie. 

Jest jeszcze parę historii zebranych w antologię “Multiwersum, które się śmieje” w narracji Króla Robina, ale powiem wam, że moja tradycyjna niechęć do antologii zadziałała tutaj bez ogródek, jest to tylko ciekawostka, która popsuła całość odbioru swoim poziomem. Po raz kolejny nie rozumiem takiego składania tomów, które mniej więcej jakoś układają się w głowie, a potem są psute przez takie historie. 

Rysunkowo chciałbym zaznaczyć tylko, że Justice League ma świetnego rysownika, Xermanico dodatkowo wzbudził mój zmysł estetyczny, co zapewne nie zostało bez wpływu na odbiór historii. Świetna kreska i tuszowanie, tworzą swój oniryczny klimat z kolorami Romulo Fajardo jr. Muszę przypatrzeć się pracom obu artystów bardziej starannie, chętnie jeszcze do nich wrócę. 

Plusy: 

🤟Lobo!

🤟historia Nightwinga

🤟rysunki Xermanico. 

Minusy:

😞główna historia

😞antologia Króla Robina. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Scott Snyder, Joshua Williamson, James Tynion IV

Ilustrator: Greg Capullo, Xermanico, Rags Morales

Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 23.03.2022 

Wydawca: Egmont

EAN: 9788328150713

Liczba stron: 240

Wymiary: 17.0×26.0cm

Dla kogo: nastolatek i dorosły. 

Dziękuję Wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: