X-Men. Punkty zwrotne. Masakra mutantów

X-MEN Mordercza Geneza

Nie ma dłużej piszącego przygody mutantów nad Chrisa Claremonta! Przez 17 lat ciągiem pisana seria „Uncanny X-Men” oraz liczne inne tytuły skupione wokół tytułowej grupy. Żeby podbić stawkę, wspomnę również o jego Wolverinie, który cieszy się dużym uznaniem, w tym i moim. Piękne czasy, które dawno odeszły, pozostawiając pod sobie rwącą rzekę nostalgicznych wspomnień. Widzę jego nazwisko, więc rzucam się w przepaść tęsknoty, choć nie jest tu jedynym scenarzystą. 

Masakra mutantów” to wydarzenie rozpisane na kilka tytułów z X w tytule oraz kilka innych takich jak “Power Pack”, “Daredevil”, czy “Thor”. Jak na komiksy jest to całkiem normalna sytuacja, co zostało znakomicie zaprzepaszczone w MCU poprzez walki związane z licencjami, ale do brzegu! O co chodzi w tym tomie? Debiutująca tutaj grupa Marauders zaczyna zabijać mutantów zwanych Morlokami, posuwa się niczym walec, nie pozostawiając żywej duszy, w tunelach pod Nowym Jorkiem. Na odsiecz ruszają różne grupy X-Men, stanowiące część z realiów roku 1986 w Marvelu, oczywiście z przeróżnym skutkiem dla jednej i drugiej strony konfliktu. W to wszystko zostają wmieszana również grupy wymienione na wstępie drugiego akapitu, które wnoszą jeszcze więcej różnorodności, do i tak bogatego zbiorowiska osobowości. Całość zawiera sobie dokładnie to, co lubię w komiksach z X-Men, od pojedynków dynamicznie rozpisanych na kilka stron przez całe grono ilustratorów, idąc przez cały czas akcentowaną nietolerancję nowego podgatunku ludzi, kończąc na typowym wątkach obyczajowych homo superior, którzy różnią się od nas jedynie dodatkowymi mocami. Niestety całość wyrwana jest z pewnej ciągłości wydawniczej, co miało niby załatwić wprowadzenie, dające tylko bardzo ogólny zarys w podziale na daną serię. Nie jest to łatwy punkt wejścia w komiksy z mutantami, można mocno odbić się od tej serii, jeśli ktoś jest purystą i chce wiedzieć dokładnie wszystko. Poza tym nie dostałem tutaj kompletnej odpowiedzi na sens tej masakry, zostało to uczynione później, a wybranie Mister Sinistera na okładkę jest nietrafione. 

Niestety żaden z Wydawców nie ma u nas planów na publikację przygód mutantów, biorąc pod uwagę ciągłość fabularną, a jedynie ważniejsze wydarzenia jak omawiane tutaj “Punkty zwrotne”. To oczywiście swoista dygresja, gdyż lepiej zbierać uznane historie, niż wszystkie, każdemu scenarzyście zdarza się przecież słabszy zeszyt czy dziesięć 😉 Podsumowując część fabularną, powiem wam tyle, że bawiłem się tutaj przednio, jak za dzieciaka, który czytał pierwsze komiksy. Nostalgia jest tu mocna, jest to pewne podstawa w rozwoju czytelniczym, miło było przeczytać coś z tej epoki. Nawet braki w wiedzy, zostały w większości uzupełnione przez dymki z rozbudowaną zawartością Jednak osobiście zachwycam się ostatnio pisaniem Hickmana, które współczesny sposób wyrazu bardziej mi leży. “Trylogia Mesjasza” stanowi dobry pomost między oboma światami, które pokazując zupełnie inny zestaw środków przekazu.  

No ale nie samą fabułą żyje człowiek, czas przejść do rysowników, których również jest tu stado, nawet większe niż scenarzystów. Oczywiście jest to styl z lat 80-tych obecny w masowo wydawanych komiksach, jednak da się złapać parę ciekawych niuansów obecnych u każdego z zaangażowanych twórców. Na początek wspomnę o Jonie Bogdanove, który jest bardziej kojarzony z pracy w DC, a tutaj jego praca w Power Pack mocno przykuła moją uwagę, bardzo ciekawą kreską, o zróżnicowanej grubości linii, ukazując mi dobrze wyglądające kreskówkowe rysunki. Do tego kolory Glynis Oliver, mające bardzo dobry odcień w porównaniu do pozostałych. Wiem, że nietypowo wybieram, ale sami spójrzcie na jej prace, co może być kwestią materiałów źródłowych użytych do złożenia “Masakry…”. Pozostała oczywista ekipa również dobrze się sprawiła, w miarę spójna szata graficzna nie targała moich zmęczonych codziennością nerwów podczas wieczornej lektury. 

TECHNIKALIA: 

Scenarzysta: Chris Claremont, Ann Nocenti, Louise Simonson, Walter Simonson

Ilustrator: Butch Guice, Alan Davis, Rick Leonardi, Sal Buscema, John Romita Jr, Bret Blevins, Terry Shoemaker, Walter Simonson, Jon Bogdanove, Barry Windsor-Smith

Tłumacz: Nika Sztorc

Typ oprawy: twarda

Wydawca: Egmont

EAN: 9788328154513

Liczba stron: 320

Wymiary: 17.0×26.0cm

Data premiery: 28.11.2022 roku.

Dziękuję Wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: