Vei – Tom 1

Bezkresna toń wód, krzyk mew, szum fal i ona – dryfująca, wycieńczona dziewczyna, uratowana od pewnej śmierci przez załogę statku księcia Eidyra. Te obrazy rozpoczynają pierwszy tom opowieści o Vei – wojowniczce Jotunheimu.

Akcja opowieści rozgrywa się w fantastycznej krainie, w której stylizowana na nordycką rzeczywistość miesza się z fikcją. Książę Midgardu wraz z resztką swoich wojowników upracie poszukuje mitycznego lądu, by go podbić w imię Odyna. Znalezienie na morzu wojowniczki poczytuje za znak od samych bogów i obiecuje jej nietykalność, jeśli ta wskaże mu drogę do swego domu. Vei – pomimo wewnętrznych oporów – wyraża na to zgodę. Niestety wskutek gwałtownego sztormu statek tonie, większość jego załogi ginie na morzu, zaś książę, Vei oraz wojownik imieniem Dal zostają wyrzuceni na brzeg. Rozpoczyna się walka o przetrwanie. Nie chodzi wyłącznie o to, że tajemniczą krainę zamieszkują olbrzymy oraz dzikie zwierzęta. Vei jest bowiem ran – jednym z wojowników wystawianych do zawodów zwanych Meistarileikir. Okazuje się, że obdarzone nadludzkimi mocami olbrzymy dzielą władzę nad światem z Odynem i jego ekipą, która zstępuje z nieba, krocząc po tęczy.

Brzmi niesamowicie? Na pewno.

Komiks czyta się miło, lekko i przyjemnie. Fabuła jest linearna; jedyną dygresję stanowi rozdział poświęcony legendzie o początkach świata i kulisach walki bogów o władzę. Akcja toczy się wartko, dzieje się sporo, choć charaktery poszczególnych postaci nie są przesadnie skomplikowane. Można tu znaleźć kilka ciekawych zwrotów akcji i – choć sama konstrukcja scenariusza jest stosunkowo prosta – komiks czyta się z przyjemnością.

Rysunkowo – dobrze, choć sporym mankamentem jest jednak ubóstwo szczegółów. Brakuje choćby kilku dopracowanych z pietyzmem kadrów, szczególnie jeśli chodzi o krajobrazy. Bardzo ciekawie przedstawiono natomiast ród olbrzymów. Schematyczne w niektórych miejscach obrazki koncentrują uwagę czytelnika na stronie fabularnej. Sceny walki przedstawione są dynamicznie, choć nie można tu mówić o spektakularnym rozmachu.

Poszczególni bohaterowie przedstawieni są dość powierzchownie. Próżno tu doszukiwać się oznak wewnętrznej przemiany lub głębokich rozważań. Z tego powodu uważam, że komiks – pod względem fabularnym – dedykowany jest dla młodzieży. Ponieważ jednak młodzież nie ma aż takich dochodów jak osoby pełnoletnie, wrzucono luźną scenę seksu wojowniczki z blond adonisem o przyrodzeniu nieziemskich rozmiarów i tym sposobem uzyskano komiks dla dorosłych. Ona zaliczyła jego i poszła walczyć z potworami, wspierana przez transwestytę Lokiego, który postanowił zażartować z szefa (Odyna) i sprawić, by wreszcie jakaś ran wygrała zawody.

Czytając Vei naprawdę świetnie się bawiłam, zatem polecam. Nie jest to komiks, który ukradnę M. do mojej kolekcji. Na pewno nie jest to epicka saga. Solidne rzemiosło i mnóstwo endorfin, bo czytelnik mimowolnie, bardzo mocno zaczyna kibicować Vei.

A jak to się skończy? Nie mogę się doczekać, więc z marszu robię herbatę i sięgam po drugi tom.

Technikalia:

  • Tytuł: Vei – Tom 1
  • Scenariusz: Karl Johnsson
  • Rysunki: Sara B. Elfgren
  • Tłumaczenie: Magdalena Greczichen
  • Wydawnictwo Sonia Draga Sp.z o.o.
  • Liczba stron: 160
  • Format: 190 × 270 mm
  • Oprawa: twarda
  • Data wydania: 18 kwietnia 2018
  • Wydanie: I
  • ISBN: 978-83-8110-344-2
  • Dla dorosłych

Opublikowane przez Czarymary

Fotograf i szamanka w wolnej chwili, WWO. Uwielbiam magiczne, energetyczne miejsca, surrealizm, gwiazdy i księżyc, zwierzęta, a najbardziej moich najbliższych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: