Bez Twarzy

Bez Twarzy to komiks autorstwa Pierre Dubois oraz Zbigniewa Kasprzaka. Nie jest żadną świeżonką wydawniczą, gdyż ukazał się przed trzema laty. Sięgnęłam po niego z czystej ciekawości, zaintrygowana okładką oraz krótkim opisem fabuły. Komiks nie jest obszerny i naprawdę szybko, lekko się go czyta. Czy jednak obaj autorzy zaspokoili mój apetyt…?

Fot. Czarymary

Wprowadzenie na pierwszych kartach jest mocno enigmatyczne i zapowiada fantastyczną historię. Po lekturze natomiast wstęp okazuje się zupełnie niezrozumiały – nie mam najmniejszego pojęcia, co scenarzysta miał na myśli, rozpoczynając fabułę rozkładem talii kart. Jeśli jest w tym jakaś symbolika, to dla mnie całkiem niejasna.

Na następnych planszach poznajemy głównych bohaterów historii – oddział wojska złożonego z żołnierzy w maskach i ich kapitana. Fabuła jest osadzona w siedemnastowiecznej Europie spustoszonej wojną trzydziestoletnią. Pierwsze karty komiksu witają nas więc smutnymi obrazkami wisielców, pól usianych trupami oraz ogniem wojennej pożogi. Fabuła zawiązuje się w momencie, gdy oddział najemników zostaje zaatakowany i nie widząc szans w walce, postanawia uciekać. Jedyna droga wiedzie przez szczelinę w paśmie górskim. Zdziesiątkowani kawalerzyści pokonują szczelinę i trafiają do innego, nieskażonego wojną świata. Nie jest to bynajmniej świat fantastyczny, a zwyczajna osada pełna prostych rolników oddających hołd prastarym bogom natury, osłonięta ze wszystkich stron pasmem górskim. Takie ukształtowanie terenu uchroniło osadę przed ogólnoeuropejskim konfliktem.

Najemnicy, z których każdy przez większość życia oglądał wojnę, zostają wepchnięci siłą do totalnie innej rzeczywistości i zmuszeni w niej się odnaleźć. Szczególnie początek ich pobytu w wiosce naznaczony jest sytuacjami, w których ich instynkty biorą górę. Z czasem jednak, dzięki twardym prawom wprowadzonym przez kapitana, zbrojni integrują się z lokalną społecznością, a nawet służą jej pomocą.

Sielankę przerywa powrót zdrajcy, co rodzi konieczność obrony kotliny.

Ciekawie zapowiadająca się opowieść mniej więcej w połowie wytraca swój pęd. Czytelnik może poczuć się nieco zawiedziony. Niektóre twisty wydają się jakby przypadkowe. Podobnie dialogi. Pojawiające się w jednym miejscu bajkowe wróżki nijak nie pasują do stosunkowo realistycznej, wyzbytej fantastyki historii. Tym samym początek i zakończenie czyta się jednym tchem, a część główną – niczym lekki serial z gatunku romansu. Trudno dywagować, jakie przesłanie chciał zawrzeć scenarzysta na łamach tego albumu. Pierwsze, które się rysuje, to trudność w dostosowaniu się żołnierzy wychowanych na wojnie do spokojnego, sielskiego życia osadników (coś w stylu „trudno oswoić wilka”). Być może chodziło także o alegoryczną pochwałę życia zgodnie z rytmem natury, cieszenia się małymi rzeczami – jak mieli to w zwyczaju osadnicy – w opozycji do wielkich europejskich władców bijących się między sobą o wpływy od trzydziestu lat.

Motyw romansu został przedstawiony naprawdę miałko. Związek co prawda doczekał się konsumpcji, co zostało uwiecznione na kilku ilustracjach, jednak tak naprawdę nie ma tu żadnych emocji. Czyżby kapitan po latach spędzonych w wojennym siodle nie był w stanie wykrzesać z siebie żadnych uczuć? Być może tak, gdyż to jego oblubienica biega za nim przez cały album, ten zaś kryguje się i zasłania swoją starością. Takie to bardzo niemęskie. Ona młoda, on starszawy — powinny buchać iskry, a jest beton. Charakterologicznie postaci zostały totalnie położone przez scenarzystę. Nie ma w nich żadnej głębi. A szkoda, ponieważ sama historia ma w sobie naprawdę duży potencjał. Być może sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby komiks ukazał się w kilku częściach. Trudno zbudować ciekawą historię na łamach dziewięćdziesięciu kart. Choć miała szansę taką się stać, opowieści nie zaliczyłabym do grona tych epickich. Ot – jedna z wielu, osadzona w nieco innych realiach, ale zbyt płytka jak na ten duet twórców.

Obiektywnie rzecz biorąc, szata graficzna także nieco mnie rozczarowała. Czytelnik otrzymał co prawda ciekawe ilustracje utrzymane w kolorystyce akwareli, jednak same szkice budzą mieszane uczucia. Sceny batalistyczne są przedstawione dość chaotycznie – postaci wręcz kłębią się na nich. Główni bohaterowie są na tyle do siebie podobni, że gdyby nie kolory włosów lub strój, trudno byłoby połapać się, kto jest kim. Na twarzach próżno doszukiwać się emocji – możemy się ich domyślać tak z dialogów, jak z ruchu brwi. I na tym koniec. Dość realistycznie natomiast i pięknie przedstawiono konie.

Odnoszę wrażenie, że całość w ogólnym odbiorze prezentuje się zadziwiająco dobrze dzięki pracy Grazy — prywatnie żony rysownika — która wykonała kawał naprawdę dobrej roboty. Niektóre pejzaże, szczególnie te, w których dominują czerwone maki, wyglądają jak obrazki. Podobnie kolorystyka scen batalistycznych dodaje im znacząco mocy, jeśli chodzi o siłę przekazu. Podsumowując, jest dobrze, choć na minus przyjąć należy dość schematyczne przedstawienie twarzy poszczególnych bohaterów.

Album jest porządnie wydany, w twardej obwolucie i mocno zszyty. Na końcu czeka nas miła niespodzianka w postaci krótkiej galerii bohaterów. Znajdziemy tu szkice przedstawiające tak mieszkańców wioski, jak i członków oddziału kapitana. Całość historii zmieściła się na dziewięćdziesięciu stronach, więc jest idealną lekturą do poduszki. Odrobina nagości oraz dość brutalne sceny zabójstw sprawiają, że komiks powinien trafić do rąk wyłącznie dorosłego czytelnika.

Spodziewałam się znacznie więcej tak po treści zapowiedzi komiksu, jak i samej okładce. Na pewno warto przeczytać, ponieważ twórcami są sławy, jednak historia mnie nie porwała, a jedynym sentymentem obdarzyłam iście starosłowiańskie zwyczaje, praktykowane przez mieszkańców osady, o których zawsze miło mi się czyta.

Technikalia:

  • Scenariusz: Pierre Dubois
  • Rysunki: Zbigniew Kasprzak – Kas
  • Kolory: Graza i Kas
  • Przekład z języka francuskiego: Maria Mosiewicz
  • Klub Świata Komiksu – album 1655
  • Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o.
  • ISBN 978-83-281-9705-3
  • Data wydania: 2 październik 2019
  • Liczba stron: 96
  • Oprawa: twarda
  • Papier: kredowy
  • Druk: kolor
  • Dla dorosłych

Opublikowane przez Czarymary

Fotograf i szamanka w wolnej chwili, WWO. Uwielbiam magiczne, energetyczne miejsca, surrealizm, gwiazdy i księżyc, zwierzęta, a najbardziej moich najbliższych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: