InwestyGatory. Tom 1 oraz InwestyGatory. Tom 2. Pełne zanurzenie

Zaczynam powoli myśleć, że Wydawnictwo Jaguar ma za swoją misję rozśmieszenie jak największej rzeszy dzieci w Polsce. I robi to ustawicznie, oferując w swoim portfolio coraz więcej komiksów, tworzonych przez naprawdę ciekawych scenarzystów oraz Ilustratorów (czasami jest to jedna i ta sama osoba). Jeśli kojarzycie twórczość Dave’a Pilkeya (Kapitan Majtas, Dogman), szukacie podobnych pozycji, gdyż uwielbiacie ten zwariowany humor, macie właśnie podwójną okazję, by napoić swoje pragnienie. 

Zacznę może od mojej małej życiowej frustracji, która wiąże się z tłumaczeniami. Często wyrazy dźwiękonaśladowcze, napisy na ścianach, szyldach, plakatach czy też wypowiedziach bohaterów pozostawione są w oryginalnym języku. Polacy nie gęsi, swój język mają, więc z nieukrywaną radością przyjąłem to, co zrobiła Anna Lewicka. 99,99 procent treści jest po polsku, tak jak uwielbiam, a to, co zrobiła z dialogami, sprawia, że mam ochotę ustawić jej pracę obok genialnego dubbingu w “Shreku”. Tak, jest to cała masa gier słownych, chwytliwych dialogów, nawiązań do szeroko rozumianej popkultury, iż jedną z możliwych zabaw podczas czytania może być wyłapanie źródła użytego tekstu. Jeśli kupisz InwestyGatorów (a powinieneś mój drogi czytelniku) polecam znaleźć ukryte odniesienie do Wydawcy. Jedynym minusem, który tu widzę i podam bez ogródek, jest momentami duża ilość tekstu, która zarywa kadry, a nawet spowalnia tempo akcji. 

Bohaterami są tutaj dwa aligatory, Manga i Brasz (brzmi znajomo? Mrug, mrug), dwójka agentów T. R. O. P. – u (jeden z wielu skrótów mające znakomite rozwinięcie w środku). Stają przed zadaniem rozwiązania nie jednej, a dwóch zagadek, które przenikają się na różnych etapach śledztwa. Od razu zaznaczę, że droga do upragnionego celu, zwanego zakończeniem lub też rozwiązaniem zagadki, lub również przyskrzynieniem winnych, jest równie prosta co drut kolczasty. Może tu paść dość mocno uzasadniona wątpliwość w sens prowadzonej sprawy, która mogłaby być jedynie pretekstem do licznych gagów, gier słownych, humoru sytuacyjnego, zabawnych nawiązań jak i po prostego humoru slapstickowego. No i oczywiście mojego ulubionego – abstrakcyjnego. Niestety tak nie jest, John Patrick Green balansuje pomiędzy składowymi gatunków, z których czerpie garściami i robi to równie bezczelnie i odważnie jak niesforne dzieci. Można tu momentami mieć po prostu dość tego wszystkiego, w końcu co za dużo to niezdrowo, lecz historia sama w sobie chce być poznana, angażuje, najzwyczajniej w świecie kibicuje się dwójce sympatycznych bohaterów na każdym kroku, nawet jeśli jest on skierowany na skórkę od banana. 

Jest jeszcze kwestia oprawy graficznej, która na pierwszy rzut oka wydawała się taka sama jak u wspomnianego Pilkeya, lecz po kilku stronach wrażenie to zostało skutecznie wymazane. Green oprócz zwariowanej przygody, oferuje całkowicie sprawne kreskówkowe rysunki, które wypełnione są licznymi detalami, przyjemnie wyglądającymi postaciami, jak i tłami, które nie są tylko jednolitymi kolorami. Widać tu znacznie większy stopień zaangażowania, pracy, nie jest to coś, co mogło narysować dziecko w trakcie nudnej lekcji. Ba! Jestem teraz ciekaw jak wypadły inne produkcje spod jego ołówka/myszki, gdyż jak sami mogliście to już wysnuć, obie warstwy komiksu są warte uwagi. 

Co do samej grupy docelowej wieku, widzę tu dzieci w wieku około 10 lat, pełne energii do odkrycia ciekawych historii, jak i ciekawych tekstów do wykorzystania w realnym świecie. Stare pierniki również będą dobrze bawić się podczas czytania tej produkcji, gdyż różnorodność treści sprawi równie dużo radości, co młodym. Cieszy również to, że pomimo wszystko Mango i Brasz brną do przodu, ustawicznie prezentują swoje odkrycia, zapewniając równowagę pomiędzy wygłupami, a rozwiązywanymi przez nich sprawami. Plusem jest również fakt, iż dostałem wraz z dzieciakami możliwość przeczytania od razu obu tomów, co sprawia miłe uczucie kompletności odbioru.

Scenarzysta: John Patrick Green

Ilustrator: John Patrick Green

Tłumacz: Anna Lewicka

Wydawnictwo: Jaguar

Format: 140×210 mm

Liczba stron: 208

Oprawa: miękka

Druk: kolor

ISBN-13: 9788382661347 (tom 1); 9788382661354 (tom 2)

Data wydania: 20 lipiec 2022 roku 

Dziękuję Wydawnictwu Jaguar za udostępnienie egzemplarzy do recenzji. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

2 myśli w temacie “InwestyGatory. Tom 1 oraz InwestyGatory. Tom 2. Pełne zanurzenie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: