Peacemaker. Sezon 1. Odcinek 6. Murny interes

Końcówka piątego odcinka była dla mnie szokiem. W ogólnej radości spowodowanej pomyślną integracją zespołu, odkrycie, iż Murn to motyl, wbiło mi szczękę w podłogę. Ale w sumie to oznacza po prostu kolejne kłopoty w drodze do celu, który wydaje się być tak samo odległy jak zawsze.

Początek to oczywista kontynuacja wątku Murna, Adebayo ucieka gdzie pieprz rośnie, broni się, a tu okazuje się, że goniący ma pokojowe zamiary. W ekipie świadomych jest Harcourt, która za chwilę dołącza, Economos również wie, ale ignoruje to jak dziecko, zatykając uszy. Motyl Murna okazuję się być odłamem, który nie jest za działaniami podjętymi przez większości swojej rasy, wybrał najgorszego człowieka, jakiego mógł do swojej misji. Co w sumie ma sens, wszyscy działają dalej bez przeszkód, przynajmniej ci, co wiedzą o tym fakcie. 

Peacemaker za chwilę wizytuje szkołę, daje przecudny popis dziecięcej pyskówki z klasą pełną przemądrzałych dzieciaków. Stosuje przy tym niskich lotów trik, jednak zawsze skuteczny, gdyż odwołuje się do ich cech fizycznych. Jedna z uczennic wydedukowała nawet, że jest jej ojciec, beka jakich mało. Piękna scena, która przerwał pewien jegomość, który sprzątał w szpitalu w pierwszym odcinku. Sam zresztą też rzucił swoim wywodem, jak to jest wdzięczny występującemu przed chwilą bohaterowi. W tak zwanym międzyczasie zawiązują się dwie grupy chcące dorwać Chrisa: ojciec i grupa nazistów oraz policja, która pominęła swojego nowego dowódcę. Czym to pachnie? Wielką bitką, już zacząłem zacierać ręce. 

Zanim do tego dojdzie, byłem świadkiem próby rozmowy z motylem Goffem, który narysował znak pokoju na słoiki, w którym jest przetrzymywany. Vigilante jak zwykle błyszczał w dialogach niczym chrząstka w salcesonie. Jakim cudem z nim wytrzymują, nie mam pojęcia. Nagły telefon i zaczyna się obława policyjna, która ukazała dwie rzeczy, zadziałał plan Amandy Waller z podrzuceniem pamiętnika, oraz że policjanci to idioci. Nawet detektyw Song ginie podczas brawurowej ucieczki Chrisa i Adriana. Zostaje ona hostem motyla Goffa, co prowadzi do niezwykle widowiskowej sceny zbiórki statków motyli, a następnie jeszcze bardziej widowiskowej sceny ataku na posterunek. Wow, jakie to było przerażająco piękne. Geniusz Gunna w czystej postaci ma właśnie taki wygląd. Przecudowna scena. I do tego przygotowanie ojca, który przywdziewa strój White Dragona, aby już w kolejnym odcinku zrobić syf. Oj będzie działo się w głowie tytułowego bohatera. 

Na koniec dostałem jeszcze ekipę, która ewidentnie zapomniała o jedności na rzecz podziałów związanych z lojalnością. Smutne było to piękne wygranie na fortepianie smutnej nuty przez Chrisa. Dużo dzieje się w głowie tego faceta, coś czuję, że czekają go rewolucyjne zmiany. Cel zostaje ustawiony przez Murna na „krowę”, która doją kosmici, żeby uzyskać bursztynowy płyn służący im za pożywienie. Finalna scena, to przepiękny obraz zdrady Adebayo, odegrany przez szefa policji, już niebędącego w portfelu Murna. Już teraz czuję finał w kościach, napięcie rośnie! 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: