Peacemaker. Sezon 1. Odcinek 4. Fiut, ale dobry

HBO Max zagościło na stałe w Polsce, więc na spokojnie mogę obejrzeć do końca Peacemakera z polskimi napisami. Przy okazji pojawiły się również polskie tytuły, co samo w sobie potrafi już rozbawić. Czwarty odcinek to historia pogłębiająca postać Chrisa o parę dobrych motywów, które zmieniły mój stosunek do tej postaci.

Seans zaczął się od powrotu ekipy vanem z miejsca kaźni motyli, pełnego absurdalnego humoru jak i jęczenia Vigilante, który twierdzi, że przez stratę małego palca nie będzie mógł funkcjonować. Męczy tę bułę jeszcze długo, nawet w stroju cywila, przez co daje się później rozpoznać Adebayo. Murn go rekrutuje do zespołu, teoretycznie zwiększa się potencjał, chociaż Peacemaker ma swoją opinię. Przy okazji zabrali ze sobą Judomastera, który oczywiście uwolnił się z czasem i nakopał Economosowi, pobił się ze Smithem, a ostatecznie został postrzelony przez Adebayo, która zalicza swój dziewiczy strzał w kierunku człowieka. Wszystkie te sceny dostarczyły mi niezwykłych interakcji pomiędzy bohaterami, jedni byli ignorowani za wymyślony problem, drudzy za opinie o znajomych oraz problemy z zabijaniem ludzi. Każdy musiał poradzić sobie sam ze swoimi demonami, ale o największym będzie zaraz. 

Głównym motywem odcinka jest walka Chrisa z własną świadomością, jaką krzywdę zrobił mu jego ojciec. Od samego początku James Gunn mocno zaakcentował motyw dysfunkcyjnej rodziny i to nie tylko tej do zadań specjalnych. Wszytko zaczyna się od odkrycia, iż Augggie jest we więzieniu, syn poleciał niczym strzała wypuszczona z łuku, aby wyjaśnić sprawę. Po drodze zahaczył o dom rodzinny, gdzie zdążył pokłócić się z sąsiadem o Batmana. Za kim wy jesteście, bo argumenty obu stron są mocne. Dostałem też tutaj mocno kosmiczną scenę w samochodzie, gdzie bohaterowie noszący kostiumy rozmawiają o torturach, którym ich poddano. Każdy próbuje wyjść z twarzą z tego, co się stało, lecz nie ma tu zwycięzcy. Później mocno namieszał Vigilante, który chciał dać ojcu kumpla nauczkę, choć nie całkiem się to udało.  

Wizyta w więzieniu tylko więcej problemów, gdyż ojciec Peacemakera od razu podjął decyzję o wydaniu syna. Przy okazji dostałem wskazówki na temat orientacji syna, gdy podawał przykład ojcu, odwołując się do smaku fiuta. Potem zaczął pojmować, w jaki sposób był faktycznie traktowany przez ojca, powoli schodzą mu jego różowe okulary kochającego dziecka. Utwierdza się w swoich podejrzeniach, rozmawiając z innymi członkami ekipy, dla których, jak i dla mnie, jest to oczywiste. Na potwierdzenie dostałem scenę egzekucji, gdy Chris był mały. Przerażająca scena, gdy ojciec zmusza dziecko do mordu. Dla swoistej równowagi dorosły już człowiek tańczy, ukazując piękno, które nie zostało w nim stłamszone oraz kontrabanda, która ukrywa przed wszystkimi jego prawdziwe cele. À propos tych, przywódca grupy to ładnie zabłysnął na koniec odcinka, co zwiastuje niezłe zamieszanie w kolejnych odcinkach.

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

One thought on “Peacemaker. Sezon 1. Odcinek 4. Fiut, ale dobry

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: