Dwa gwoździe. Tom 1 i 2

Opowieści o piekle, demonach nadprzyrodzonych istotach, niebie chłonę bardzo chętnie, rzucam się na nie niczym kuna w agreście, często poznając mocniej kultury znanych mi krajów, system ich wierzeń. Pewien osobnik ukrywający się za pseudonimem OttoIch (to są dwa słowa, Otto i Ich) przygotował cztery historie zawarte w dwóch albumach, które pokazały mi interpretacje demonów inną niż wszystkie, musiałem and nią trochę pomyśleć. 

Jednak nie powiem, że przygoda z „Dwoma gwoździami” rozpoczęła się dla mnie idealnie. Od pierwszych kadrów spodziewałem się mrocznego jak stosowana przez autora kreska i czcionka w nagłówkach klimatu, lecz pastelowe barwy coś mi tu mąciły. Tajemnicze miejsca, takie same postaci, zagadkowe sytuacje, coś, co teoretycznie nie trzyma się kupy stanowi duży element składowy pierwszej historii „Pleban”. Przeczytałem ją, złapałem się za głowę, jeszcze raz przejrzałem to, co przeczytałem. Po kolei są to przygody dwóch demonów – Błotnika oraz Torngansuka, którzy zbierają dusze dla Lucyfera, za podpisane przez bywalców kuli ziemskiej chcących osiągnąć więcej. Niekoniecznie robią to w uczciwy pomysł. Od samego początku został rzucony mi w twarz mocny czarny, ironizujący, abstrakcyjny humor scenarzysty, który jak się okazało dalej, jest jednym z elementów składowych „Dwóch Gwoździ” obecnych do samego końca obu tomów. To nie jest coś, czego się spodziewałem, OttoIch mocno uderzył w moje zmysły poznania swoją kreacją świata, swoim sznytem pisarskim, swoją charakterystyczną kreską, zostałem zaskoczony, wytrącony ze swojej strefy komfortu, która coś tam przeczytała, ma pojęcie o świecie zła, demonów, istot z legend i podań. A teraz otrzymała na nie nowe spojrzenie. 

Muszę szczerze przyznać, iż po pierwszej historii chciałem zostawić ten świat, jednak coś mnie podkusiło, aby sprawdzić, co kryje się za rogiem. Okazało się, że dalej jej znacznie lepiej, świat rozrasta się, mitologia OttoIchverse nabiera kształtu, zaczyna mieć to więcej ładu i składu, a ja zaczynam lubić dynamiczny duet poborców duch, rozumiem ich pragnienia, plany, które stopniowo wychodzą na wierzch. Cały ten koncept kształtuje się mocno dopiero od drugiej opowieści, która wydaje się być napisana i narysowana już pewniejszą ręką, nie obawia się, mówiąc, co myśli, co ma mi do zaoferowania. Ostatecznie kupiłem to pojęcie, stałem się jego świadomym odbiorcą, widzącym potencjał godny innych twórców, w tym niejakiego Mike’a Mignoli, który zaczynał w bardzo podobny sposób. Na początku był chaos, a chaos stał się złem, sympatycznym złem, które polubiłem, chcę wiedzieć, co będzie dalej, kibicuje małym i wielkim ambicjom obojgu głównych bohaterów, bardziej skłaniając się ku Tornowi. 

TECHNIKALIA:

Autor: Ottolch

Ilustracje: Ottolch

Liczba stron: 56

Rodzaj oprawy: miękka

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

2 myśli w temacie “Dwa gwoździe. Tom 1 i 2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: