Prison Pit. Księgi 1-6

Łukasz Kowalczuk to człowiek instytucja. Rysownik, scenarzysta, organizator imprez komiksowych oraz wydawca w jednej osobie. To dzięki niemu (i pomocy Słowobrazu) na naszym rynku ukazała się w całości seria Prison Pit Johnniego Ryana. Seria bardzo specyficzna i nietypowa, przeznaczona dla dorosłego czytelnika.

W tej sześcioczęściowej historii poznajemy Kanibala Zjeboryja, który zostaje zesłany na planetę-więzienie za popełnione zbrodnie. Przynajmniej możemy tak sądzić, bo twórca nie przedstawia nam wydarzeń z przeszłości Zjeboryja, podając tylko fragmentaryczne fakty podczas trwania samej opowieści. Wykorzystując zasadę „lepiej pokazać niż opisywać”, autor w prosty sposób przedstawia, z kim mamy do czynienia. Zjeboryj się nie cacka i zabiera ze sobą na zesłanie jednego ze strażników więziennych, robiąc z niego przy okazji miazgę podczas lotu w dół; taki z niego twardziel i zwyrodnialec. Na powierzchni planety czekają na niego jednak znacznie większe wyzwania.

Okładki tomów ksiąg 1-3.

Na planecie znajdują się podobni do Zjeboryja osobnicy: popaprańcy, członkowie gangów, mordercze roboty, okultyści i wszelakiej innej maści szaleńcy. I każdy z nich będzie chciał Kanibalowi zrobić bolesne „kuku”, używając nie tylko pięści czy wszelakiej broni białej, ale także swoich „wydzielin”. On jednak nie ma zamiaru sprzedać im tanio swojej skóry, co owocuje dużą ilością odciętych kończyn, oderwanych członków, odgryzionych głów oraz sporadyczną konsumpcją różnych ich narządów przez Zjeboryja. W końcu nie bez powodu nazywa się go Kanibalem. Jest bardzo krwawo i często niesmacznie. Jednak ze względu na charakterystyczną kreskę Rayana i całość w odcieniach czerni i bieli, jest to wszystko umowne i przerysowane. Rysunki nie są realistyczne, ale jest na tyle szczegółowo, że wyraźnie wiadomo, co dany przeciwnik traci w konkretnej chwili. Spora część dowcipu opiera się na tym, że przeciwnicy używają jako broni siusiaków i to w bardzo wymyślny sposób. Albo też są one jedyną ich piętą achillesową.

Kanibala nie da się lubić. Jest osobnikiem, który wszystko, co się rusza, potrafi rozczłonkować, zeżreć i przelecieć (w dowolnej kolejności). Nie da się mu jednak nie kibicować, poznając jego przeciwników, którzy są jeszcze bardziej odjechani. Czytając kolejne starcia, miałem wrażenie, że scenarzysta oparł ich pomysł na chodzonych bijatykach z automatów z lat 80-90 (pewnie też nie bez powodu bohater przypomina z wyglądu wrestlera z tego okresu). Poza zwykłymi przeciwnikami mamy tu też bossów, którzy po pierwszym pokonaniu przechodzą w kolejną formę, jeszcze bardziej pokręconą i obrzydliwą, z dodatkowymi umiejętnościami – stając się trudniejszymi do pokonania. Te kolejne formy potrafią być odrażające niczym kreatury z body horrorów Cronenberga. Jest ohydnie, ale trzeba przyznać, że pomysłowo. Część czytelników będzie to bawić, a część odrzuci. Oczywiście w finale na naszego bohatera czeka największy zakapior, ale sam Zjeboryj dostanie podczas urządzania rzeźni na planecie kilka ulepszeń, które uczynią z niego jeszcze silniejszą maszynę do zabijania.

Okładki tomów ksiąg 4-6

Warstwa wizualna – jak wspomniałem wcześniej – jest tu umowna, ale nie to jest największą wadą komiksu. Jest nią natomiast powtarzalność fabularna. Każda księga to nowi przeciwnicy stający na drodze Zjeboryja, których musi pokonać. Czytając całość naraz, odniosłem wrażenie, że scenarzysta opowiada mi ten sam dowcip, ale za każdym razem podkręca go o coraz obrzydliwsze szczegóły. Można było całość skrócić.

Widać, że Johnny Ryan rozumie dobrze medium, jakim jest komiks. Pomimo prostej kreski, sceny akcji są świetnie rozrysowane i składają się z wielu pojedynczych rysunków łączących się w sekwencje. Jest dynamicznie, niesmacznie i krwawo. Całość dopełnia świetne tłumaczenie, a na szczególne wyróżnienie zasługują polskie onomatopei. Polecam osobom otwartym na nietypowy i nieraz ocierający się o klozetowy humor. Choć nie ma tu drugiego dna, całość zaskakuje pomysłowością (pomimo pewnej powtarzalności) i jest czystą rozrywką.

TECHNIKALIA:
Scenariusz i rysunki: Johnny Ryan
Tłumaczenie: Łukasz Kowalczuk
Wydawnictwo: Łukasz Kowlaczuk Przedstawia
Format: 148x210mm
Oprawa: twarda
Papier: offset
Druk: czarno-biały.
Liczba stron: 128 (tom 1); 124 (tom 2); 124 (tom 3), 124 (tom 4); 128 (tom 5); 160 (tom 6)
ISBN-13: 9788395294822 (tom 1); 9788395294860 (tom 2); 9788395294884 (tom 3); 9788395294891 (tom 4); 9788395867712 (tom 5); 9788395867729 (tom 6)

Opublikowane przez michał81

fan komiksu i popkultury

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: