Komornik dusz. Tom 1 i 2

Są rzeczy na Ziemi i niebie, o których nie śniło się filozofom. Świadomość istnienia zła jest niby oczywista, jednak czy jesteśmy w stanie oprzeć się jego obliczu, gdy już się z nim skonfrontujemy? Scenarzystka i rysowniczka Mira „Sonne” Morawska zapewniła mi niezwykle mile spędzone chwile z pełnym fatalizmu komiksem o działalności samego diabła.

Wydane kolejno w 2020 i 2021 dwie części „Komornika dusz” to niezwykle wciągająca ośmiorozdziałowa mieszanka ponętnych rozmów, thrillera, studium kilku osobowości, klimatu nieuchronnego oraz paru niezwykle przemyślanych scen akcji w wykonaniu osób mających styczność z władcą piekieł. Zaczyna się tu jak u Hitchcocka, mocny wywiad w telewizji, prowadzony przez niezwykle popularną prezentację, której gościem jest sam diabeł. Następuje tu wyliczanka zabobonów, szybka ich weryfikacja przez ponętnego jegomości o oczach i rogach kozy. Gdy już myślałem, że będzie to opowieść o kolejnych egzekucjach komorniczych, rozczarowany wsiąknąłem w główny wątek, przerywany przez kolejne sprytne posunięcia tytułowej postaci, nieustaną analizę i grę z psychiką człowieka. W „Komorniku Dusz” Sonne skorzystała nie tylko z ogólnie znanej prawdy o diable, lecz także o ludzkich przywarach i tchórzostwie w obliczu przegranej, zachowaniach, których dopuszczamy się w obliczu fatalnego losu. Czemuś, co było z góry ustalone, a jednak praktycznie każdy chce uniknąć konsekwencji swoich czynów, przekraczając kolejne granic. W tym wszystkim oprócz wspomnianego głównego bohatera można wyróżnić jeszcze jedną postać, której kibicowałem najmocniej, by nie dała się skorumpować, jednak cel scenarzystki był inny, łącznie z przewrotnym podwójnym finałem, odpowiadającym na jedo z odwiecznych pytań: czy można zmanipulować manipulatora? Chcąc nie chcąc kibicuje się nieszczęśnikom, wpierw w realizacji ich marzeń, tak ułatwionych przez cyrograf, a jeszcze bardziej tym, którzy mieli nieszczęście stać się ich ofiarami i chcąc uniknąć konsekwencji. Pewnie sam o tym marzysz czytelniku? 🙂 Akcja brnie do przodu, przypadek goni przypadek, zawiązuje się główny wątek, który jednym pozwala wypłynąć, a pozostałych grzebie. Niby to już widziałem, ale sposób podania, dialogi wciągają jak bagno, bo najzwyczajniej w świecie chce się wiedzieć, co powie rogacz lub czy uda się uratować jakąkolwiek duszę. Sonne przykuła moją uwagę, na pewno będę śledził jej fabuły, idealnie miesza składnii, tworzy kolejne przepyszne potrawy. 

Mira sama wspomina w jednym z posłowi o eksperymentach z rysunkiem, czego liczne przykłady są tu zawarte co rozdział. Stawiam śmiałą tezę, że nie ma tutaj dwóch takich samych stylistycznych rozdziałów. Jednocześnie zmiany te nie przeszkadzają mi w przeżywaniu komiksu, gdyż warstwa scenariusza góruje o parę stopni, co nie znaczy, że nie ma na czym oka zawiesić. Ewidentnie mangowy klimat, zabawy cieniem, momentami ciekawa mimika i upiornie surrealistyczna wizja piekła, to główne argumenty, dla których oczy powinny zjeść te tomiki, chociaż mankamenty są, lecz usilnie chce się patrzeć tylko w zawartość dymków. 

Plusy: 

😈wizja diabła

😈zabawy z ludzką psychiką

😈parę naprawdę dobrych rysunków…

Minus:

💀… i parę nijakich. 

TECHNIKALIA tom 1:

DRUK: czarno-biały

FORMAT: 148 x 210 mm, A5

ILOŚĆ STRON: 84

ISBN: 978-83-951975-2-9

JĘZYK: polski

OPRAWA: miękka

PREMIERA: marzec 2020

RYSUNKI: Mira „Sonne” Morawska

SCENARIUSZ: Mira „Sonne” Morawska. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: