Bler. Część 1, 2 i 3

Na początku wypada się przedstawić. Część! Jestem Mikołaj i nigdy nie czytałem Blera. Czy to źle? To zależy. Dla Rafała Szłapy na pewno źle, gdyż nie interesowałem się ani nie wspierałem jego pomysłu od początku. Dla mnie bomba, gdyż mogę wciągnąć sobie po kilka części naraz. 

Nie jest to pierwsze znane mi podejście do wdrożenia na polski grunt komiksu z jakże popularnego i równie znienawidzonego gatunku, jakim jest superhero. Bo tę metkę bez wątpienia można przykleić tej pozycji na pierwszy rzut oka. Bynajmniej nie jest to złe określenie, jednak jak to wynika z samej formy, Rafał na pewno ma za sobą pokaźny research gatunkowy, a w swoim komiksie unika w niezwykle sprawy sposób znakomitej ilości elementów odstraszających i będących oczywistymi oczywistościami. Zanim jednak posmakowałem tego, zostałem potraktowany paroma kalkami. Samotny facet z beznadziejnym życiem, tajemniczy wypadek, eksperyment, tajemnicza grupa osób no i policja z pewną silną kobiecą postacią na czele. Brzmi znajomo i tak mógłby zacząć się niejeden komiks na żyznej amerykańskiej ziemi. 

Jednak scenarzysta wziął znaną wszystkim otoczkę, wrzucił ją w Polskie realia, mojego ukochanego Krakowa i okolic, przyprawił to klimatem noir, stawiając przede wszystkim na nieoczywistość rozwiązań. Lokalność wydarzeń sprawiła mi miłe poczucie bezpieczeństwa, możliwości poruszania się w myślach po tych samych lokacjach, w których sam bywałem. Doskonałe znane mi realia mojego kraju, wylewają się z kartek, przypominając o tym, co widzę na zewnątrz. Wtem! Nie myślcie, że łatka superhero jest przyklejona na próżno Bler ma pewne zdolności, pochodzą z pewnego miejsca, podanego w nieoczywisty sposób, ekspozycja nie zdradza wszystkiego. Ten kierunek prowadzenia serii podoba mnie się mocno. Z chęcią połknąłem trzy części na raz, co nie było w planach, a jednak się zdarzyło, świadczy o poziomie serii. A nowy Batman leżał obok… Chociaż i tak czuć, że to lokalny twór, który nie opuście granic naszego kraju i taki zjadacz hamburgerów go nie strawi. 

Podczas lektury tego pakietu widać, że Rafał na początku eksperymentował z rysunkami, szukał stylu dla swej opowieści, gdyż na początku zamierzał się z cukierkowatością, by ją później porzucić na mroku. Pewnie stawiana czarna kreska, nieoczywiste kształty dają do zrozumienia, z jakim klimatem mam tu do czynienia. Czasami buchnie intensywny kolor, ale tylko na chwilę, żeby podkreślić powód jego braku. Kadrowanie ma się tu świetnie, akcja mnie do przodu, nieczystość, tajemnica króluje i tutaj, dobrze, że twórca jest jeden i jego wizja nie jest zmąconą błędami komunikacji.  

Tak odkładam na bok te zeszyty, za chwilę wrócę po resztę, cieszę się, że wyrwałem całość poprzez wsparcie, za tydzień będzie kolejny tekst, bo piątki należą do polskiego komiksu. A przez właśnie takie pozycje warto odkrywać ten świat. Najlepsze polskie superhero, które nim nie jest! 

Plusy:

😎polskie (nie) superhero

😎mroczny klimat

😎nieoczywiste rozwiązania. 

Minusy: 

🔪lokalny klimat nie uczyni z tego światowego sukcesu. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Rafał Szłapa

Ilustrator: Rafał Szłapa

Wydawnictwo: Blik Studio

Format: 210×297 mm

Liczba stron: 48

Oprawa: miękka

Papier: kredowy

Druk: kolor

ISBN-13: 9788393163281

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

One thought on “Bler. Część 1, 2 i 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: