W Centrum Komiksu

Temat fanów komiksów w szeroko pojętej popkulturze ma się źle. Często kojarzony jest z geekami, żeby nie napisać już nerdami, będącymi żywą definicją introwertyków. Jakiś czas temu miałem okazję zobaczyć zwiastun filmu Macieja Bieruta „W Centrum Komiksu”, a teraz film, dokumencie o najstarszym polskim sklepie z komiksami. I zobaczyłem to, co znam z własnego doświadczenia, coś, co kiedyś wydawało mi się normalne. 

Nie lubię etykietek, niech sczeźnie ten, kto użyje słów na „n” i „g” wobec osób występujących w tej produkcji. Komiksy to sposób na życie, coś zupełnie normalnego, Maciej Bierut doskonale to wie, gdyż historia jednego sklepu, tak silnie połączona z rodziną Pietrasików jest pełna zrozumienia. I powiem wam szczerze, że przez cały czas trwania filmu, z ekranu bije pasja, pasja zwykłych ludzi, których łączy jedno – komiksy. Każda osoba przewijająca się często z imienia, dla osób spoza kręgu komiksiarzy może być nieznana. Wolałbym, żeby personalia były podane w pełni. Jednak dla mnie była to doskonała okazja zobaczyć znajomych z for i grup internetowych, które widuję codziennie, czytam ich wypowiedzi, czasem wchodzę w dyskusję. Złączeni w pasji, która nie zna granic. Bo na pewno nie jest nią zawód, który często jest źródłem utrzymania, przekonania polityczne i religijne, ubrania noszone na co dzień z emblematami fanowskiej przynależności, problemów, które każdy z nas ma. 

W Centrum komiksu do doskonały przykład właśnie takiej bezgranicznej pasji, która momentalnie zaraża. Z miejsca miałem ochotę podjechać do tego sklepu, choć nie jestem rezydentem stolicy. Choć czasy obostrzeń zmieniły ilość kontaktów międzyludzkich, chciałbym pogadać po prostu o komiksach. Kupić jeden lub więcej, spędzić miło czas z Kubą Pietrasikiem i innymi fanami mojego ulubionego medium. Tak po prostu, bez żadnej spiny. Ach, jakie to zaraźliwe, uwielbiam takie produkcje, które sprawiają, iż chcę działać, zarazić kogoś moją fascynacją. Ma tyle wspólnych cech z moim własnym życiem.

W tle przygrywa muzyka, która przypomina mi dzieciństwo, tak szczęśliwie spędzone z Pegasusem, Commodore, Amigą. Czasem przypominane przez jeden z ulubionych zespołów muzycznych Machinae Supremacy. Kolejna pasja w tym radosnym fyrtlu rozmaitości. 

Przy okazji takich produkcji zawsze nasuwa się pytanie: czy jest ona dla kogoś innego niż ludzie zafascynowaniu kolorowymi zeszytami? I moja odpowiedź jest stanowcza – no jasne! Przede wszystkim dla osób, które nie mają pasji, które lubią najzwyczajniej w świecie zrozumieć, czym żyją inni, co ich napędza. Dla moich bliskich, którzy chcą zrozumieć, czym się jaram, dla osób, które kompletnie nie rozumieją, o co w tym chodzi i nie mają zamiaru zmienić swojego zdania. Dla wszystkich! 

Maciejowi życzę, aby filmem zainteresował się Netflix, to idealna platforma na takie produkcje. 

Film możecie obejrzeć na stronie: mdag.pl do 3 października! 

Łapcie również zwiastun!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: